Każdy człowiek ma jakieś nawyki organizacyjne. Niektóre są dziwne, nietypowe albo takie, że wydaje nam się, że bardziej utrudniają życie, niż je ułatwiają. Ale one zawsze są. Nikt na świecie nie działa w pełni schematycznie, nie postępuje jak inni.
Prosty przykład – jedni leją najpierw mleko, inni sypią najpierw płatki. Niektórzy prasują ubrania zaraz po wypraniu, inni trzymają w kubku na przybory długopis w każdym możliwym kolorze i pilnik do paznokci – jakby coś.

Ja też mam swoje dziwne przyzwyczajenia, które tak bardzo weszły mi w krew, że najczęściej nawet ich nie zauważam. Jeśli chcesz wiedzieć, co takiego robię i być może skorzystać w kilku moich organizacyjnych lifehacków, zostań ze mną.

7 moich nawyków organizacyjnych

1. Każda półka w mojej lodówce służy do czegoś innego

Na samej górze (tam, gdzie nie sięgam, bo jestem karłem) są rzeczy jeszcze nieotwarte - zapasy masła czy margaryny, jajek, nowe smaki serków kanapkowych, kabanosy na sobotni wieczór, etc. Druga półka (mniej więcej na linii mojego wzroku) to produkty codziennego użytku, tzw. kanapkowe - masło, wędlina, jajka, sery, smarowidła i rozpoczęte warzywa. Trzecia półka to wszelkie słoiki (dżemy, musztardy, majonezy, powidła od Mamy), pojemniki z wczorajszym jedzeniem, rozpoczęta cebula, cytryna i czosnek i - z jakiegoś powodu - szczypior i natka pietruszki). Prawa dolna szuflada to kolorowe warzywka, pogrupowane w pojemnikach - pomidory, papryka, cebula, rzodkiewki, etc.), lewa dolna to sałaty. Czasem eksmituje lewą szufladę i wkładam do lodówki zupę (jeśli mam duży gar, o który boje się, że połamie wyższe półki). Wtedy sałata ląduje wyżej.
Boczne drzwi żyją swoim życiem i jest tam jednym słowem wszystko.

2. Najważniejsze zadania na dany dzień i przypominajki


Jedni wieszają je na lodówce albo gdzieś na widoku. Ja wkładam moje kolorowe karteczki i plannery dzienne pod podkładkę na herbatę, która stoi na biurku, niedaleko laptopa. Bo spędzam tam najwięcej czasu, a jeśli mam luźną karteczkę (nie samoprzylepną), podkładka pod herbatę zapobiega niechcianemu jej odfrunięciu.

3. Planner wpisów na blogu i social media oraz plan zajęć trzymam pod laptopem

Biurko to miejsce, w którym mieszkam. Dlatego wszystkie organizery, tudulisty i plannery trzymam blisko. Skoro podkładka pod herbatę jest już zajęta i przyjmuje tylko drobne karteczki, te wielkoformatowe trzymam pod laptopem. I to nie jest dla niego do końca dobre, bo często funduję mu przejazd windą w górę i w dół, żeby sprawdzić, jaki mam plan na jakieś bliżej nieokreślone "teraz".

4. Ubrania na kolejny dzień układam według kolejności zakładania

Po pierwsze, zawsze przygotowuję sobie stylizację na kolejny dzień i układam na komodzie. Żeby rano nie biegać i nie tracić czasu na "nie mam się w co ubrać". No, chyba że siedzę w domu. Wtedy stylizacja dnia jest jedna i zawsze czeka na dole szafy. W każdym razie, zawsze układam ubrania w kolejności, w jakiej rano będę je zakładać. To znaczy - na samej górze są skarpety albo rajstopy, potem spodnie albo spódnica, potem góra, a wszelkie narzuty wieszam na wieszaku na szafie, bo i tak zakładam je dopiero przed wyjściem. To samo robię na siłowni - na dnie szafki zawsze jest szalik, potem kurtka, a potem cała reszta. W magiczny sposób usprawnia to mój dzień i codzienne funkcjonowanie.

5. Mysz od laptopa
Po wyłączeniu komputera i zamknięciu klapy, zawsze kładę mysz na górę. Nie obok, zawsze na wierzch. I nie pytaj dlaczego, ja sama nie wiem. Po prostu taki nawyk sobie nieświadomie wyrobiłam. Może mój mózg dzięki temu myśli, że jest większy porządek. Albo dzięki temu nie zasłaniam karteczek pod herbatą. Interpretacja dowolna.

6. Kolejność mycia garów

Mam coś z głową, jeśli chodzi o kolejność - to prawda. Ale myjąc naczynia, zawsze staram się najpierw wygrzebać wszystkie sztućce (bo łatwo umyć je hurtem) - i zawsze najpierw duże, potem małe - potem kubki, talerze i większe rzeczy, patelnie, rondelki, etc. Chyba że mam naczyniową piramidę w zlewie. Wtedy najpierw próbuję odgruzować przestrzeń. Na końcu zawsze myje deski do krojenia, bo łatwiej je włożyć w całości do pustego zlewu - to chyba jasne.

7. Zawsze uchylona szuflada

Znowu biurko i komputer. Jak mówiłam - to jest mój kawałek podłogi w mieszkaniu. Jeśli akurat nie bytuje na kanapie, bytuję przy laptopie. I wtedy zawsze w komodzie uchylam szufladę, w której trzymam dokumenty, zakreślacze, kolorowe karteczki, przybory biurowe, etc. Bo okazuje się, że ciągle coś stamtąd wyjmuję. A łatwiej jest lekko pociągnąć już otwartą szufladę, niż sięgać gdzieś za plecy po gałkę.

* * *

Masz jakieś nawyki, które innym mogą się wydać dziwne? Na pewno masz. Tylko pytanie, czy zechcesz się podzielić?


 A jeśli nie masz mnie dość, polecam Ci mój wpis o lifehackach, które ułatwiają życie. I prowadzenie domu. Może akurat znajdziesz coś dla siebie.