Pierwszy tydzień wyzwania Styczniowy detoks głowy już za nami. Zadanie wykonane? Nie było chyba bardzo wymagające, prawda? W zeszłą sobotę zastanawialiśmy się, co możemy zrobić dla siebie. Dzisiaj zaczniemy wdrażać pewien plan działania.

Z obowiązkami jest tak, że jeśli jest ich za dużo, zaczynają nas przytłaczać. W końcu jest ich tak dużo, że po pierwsze nie wiesz, za co się zabrać w pierwszej kolejności, a po drugie tak Cie to frustruje, że nawet nie masz ochoty za nic się brać.

Brzmi znajomo?

A to głównie dlatego, że brakuje Ci równowagi między tym, co przyjemne, a tym, co pożyteczne. Że albo zapychasz cały dzień obowiązkami, albo chipsami i Suitsami na Netfliksie.

W zeszłym tygodniu zapisałeś wszystko, co masz do zrobienia w styczniu. Spójrz na tę kartkę jeszcze raz, dopisz to, co ewentualnie wpadło przez miniony tydzień i zastanów się, ile czasu zajmie Ci wykonanie ich wszystkich. A ile powinno? Myślę, że przynajmniej o jedną trzecią mniej czasu. Ale do organizacji jeszcze wrócimy. Póki co zajmijmy się detoksem głowy, w której aktualnie masz trochę za dużo, żeby móc odpuścić.

Zadanie na dziś: Weź małą kartkę. Duża Ci się nie przyda, bo nie chodzi o to, żeby zapisać na niej niewiadomo ile. Na górze napisz Co mogę zrobić dla siebie w styczniu? Następnie  wypunktuj te rzeczy, na które zwykle nie masz czasu, na przykład:
przeczytam książkę
nadrobię serial
pójdę w końcu na pedicure
upiekę niedzielny sernik

Pamiętaj, że nie musisz tu wpisywać tylko przyjemności sensu stricte. Jeśli od 3 lat nie zdarzyło Ci się zrobić kontrolnych badań krwi czy pójść do fizjoterapeuty albo ciągle odwlekasz naukę języka – to też jest dobry czas na takie decyzje. To od Ciebie zależy, czym chcesz wypełnić wolny czas, który być może uda Ci się ze mną zyskać.


Za tydzień będzie najbardziej wymagające wyzwanie, więc przygotuj się dobrze i na wszelki wypadek zarezerwuj sobie niedzielny poranek albo wieczór na zrealizowanie kolejnego zadania. A tymczasem życzę powodzenia!